***
Link 06.02.2010 :: 22:10 Komentuj (109)
kruszy się w palcach, rozpada. Każdy ruch przygląda się sobie, każda
myśl przygląda się sobie, każde uczucie zaczyna się i nie kończy, i w
końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty. Tylko
tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia. Być tam, gdzie się nie jest, mieć
to, czego się nie posiada, dotykać kogoś, kto nie istnieje. Ten stan ma
naturę falującą i sprzeczną w sobie. Jest kwintesencją życia i jest
przeciwko życiu. Przenika przez skórę do mięśni i kości, które
zaczynają odtąd istnieć boleśnie. Nie boleć. Istnieć boleśnie - to
znaczy, że podstawą ich istnienia był ból. Toteż nie ma od takiej
tęsknoty ucieczki. Trzeba by było uciec poza własne ciało, a nawet poza
siebie. Upijać się? Spać całe tygodnie? Zapamiętywać się w aktywności
aż do amoku? Modlić się nieustannie?


KONKURS BLOG ROKU
Link 15.01.2010 :: 19:12 Komentuj (36)



NA NUMER 7144

...
Link 28.12.2009 :: 20:29 Komentuj (49)
Chodzimy wokół chorych dzieci, skaczemy na jednej nodze, tak bardzo chcielibyśmy ulżyć ich cierpieniu, wziąć je na siebie, żeby ten ogień spalił nas, w których jest przynajmniej co spalać, żeby oszczędził tych, co jeszcze nie zdążyli poznać, co to jest szczęście, co to jest grzech czy łzy. Dzieci tego nie chcą. Wyprzedzają nas, trzeba odtąd iść krok za nimi. Razem z nimi milczeć, razem płakać, razem śmiać się. Razem iść, dopóki ich droga nas prowadzi. Gdy znikną nam z oczu - usiąść i wypłakać wszystkie łzy. I pomodlić się do Nennoliny, niech razem z nią tam na nas czekają.
Monopol na zbawienie

Dla Ciebie ten torcik!
I wiadomość:
Cóż życzyć Hani ....
Chyba tylko uśmiechu na twarzach jej rodziców i wewnętrznego ukojenia.
Pozdrawiam
Emilia
Brefka

...
Link 25.12.2009 :: 19:42 Komentuj (27)

"Wspomnienie jest formą spotkania"
/Khalil Gibran/
brefka

MAMA PISZE...
Link 09.12.2009 :: 23:33 Komentuj (74)



JUTRO...
Link 05.12.2009 :: 22:50 Komentuj (50)
Wieczorny prysznic to jeden z tych momentów, kiedy mogę w spokoju przemyśleć niektóre sprawy. Tak było i dziś. Przypomniało mi się, że jutro minie rok, całe 365 dni... Tak na prawdę od kilku tygodni pamiętam, że to już...
Właśnie myłam zęby wpatrzona w lustro i pogrążona we wspomnieniach.
Dokładnie rok temu byłyśmy z wizytą u mojej siostry w Zielonej Górze. Obudziłyśmy się rano w pustym mieszkaniu. Nie było ani mojej siostry ani jej narzeczonego. Obok łóżka leżał mikołajkowy prezent dla Matyldy. Zaniepokoiła mnie ta nieobecność domowników... Coś musiało się stać...
Rozpakowałyśmy z Matyldą prezent. Zadzwonił telefon. To był Daniel. Powiedział, że nie ma dla mnie dobrych wieści. Powiedział, że ma najgorszą... Reszty dnia nie bardzo pamiętam. Pamiętam tylko łzy i telefon do mamy, pamiętam, że moja siostra wróciła do domu i powiedziała, że tej samej nocy odeszła mama jej narzeczonego. Pamiętam szybkie pakowanie i wyjazd do rodziców na wieś...
I nagle widzę ją. Widzę ją w lustrze. Maszeruje po kafelkach na ścianie, tuż za mną. I już wiem. To nie może być przypadek, zbieg okoliczności. Ta grudniowa biedronka przyszła do mnie właśnie dzisiaj, żeby coś przekazać. Dziękuję Haneczko. Powiem Twoim rodzicom, że u mnie byłaś. Wioletko, Piotrze - u Hani wszystko w porządku.
I chociaż to w żaden sposób nie ukoi Waszego bólu, chciałam tylko powiedzieć, że jesteśmy z Wami myślami.












